Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bransoletki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bransoletki. Pokaż wszystkie posty

8 lutego 2016

I love You

Cześć misiaczki!
W ostatni piątek powiedziałam sobie stanowczym tonem "Nie zmarnujesz tego weekendu, będziesz się uczyć i nadrobisz zaległości". I wiecie co? Obejrzałam prawie dwa sezony serialu. Nie tam, że sobie podzieliłam na piątek, sobotę i niedzielę. Planowanie i porcjowanie oglądanych treści jest dla słabiaków. Dokładnie 24 odcinki w ciągu jednego dnia. Najgorsze, że kolejny będzie dopiero w marcu ;-;
W każdym razie, produktywność to moje drugie imię.
No, a jak tam u Was? Ktoś tak samo żyje serialami? I oczywiście, polecacie coś? :D
 
W tym roku wyjątkowo udzielił mi się walentynkowy nastrój. Nie tak jak w tamtym, że tylko jakaś tam czekoladka i to jeszcze PO CZASIE. (Kupiłam nawet chusteczki w serduszka. SER-DU-SZKA!)
Dlatego też poniżej widzicie bransoletkę z uroczym ciasteczkiem. Mówcie co chcecie, ale lubię ją. Szczególnie, że ten napis robiłam IGŁĄ. Na szczęście po trzecim już wyrobiłam technikę i teraz mogę się podpisywać liquidem.

 





 
I co sądzicie? :D
No i co, pisanie się skończyło, więc zapraszam na chwilkę z Pentatonix:

29 października 2015

Ciasteczkowy

Hola!
Jak zwykle czasu na post było dużo, a ja i tak nie zdążyłam. Nie moja wina, że trzeci dzień próbuje zrobić zakupy przez internet. Tyle kategorii to już dawno nie przejrzałam. Doba jest zwyczajnie za krótka. Nie mówiąc już o tym, że postanowiłam się pochorować. Z nosa cieknie, jedzenie smakuje jak karton. Co to ma być. Mam nadzieję, że szybciutko minie. Nie można być tak niefunkcjonalnym.
A jak tam u Was? Herbatka, skarpety i kocyk są? :D
 I znów przynoszę re-make. Tym razem o tej bransoletki. Ciasteczkowy chyba nigdy nie wyjdzie z mody.
Lubię patrzeć jak zmienia się wygląd moich prac. Nie powiem, odczuwam niemałą satysfakcję.
A co Wy o tym sądzicie? :)



 
I jak zwykle, piosenka na dziś. Ilekroć jej słucham nie mogę przestać.

21 października 2015

Pączki, pączuszki

Cześć, cześć!
Trzeba mi kupić książki. To chyba w jakimś stopniu objaw zakupoholizmu. Dodatkowo mangi zobowiązują bo przecież jak masz pierwszą część to kolejnych też potrzebujesz. A później okazuje się, że budżet na to przeznaczony jest stanowczo za mały. Nie mówiąc już o wyczekiwaniu na następne numery. Frustracji nie było końca.
A co tam u Was? Zimno nie? Pogoda ma strasznie słabe poczucie humoru.
Tym razem pączuszki. Czekolada, orzechy, czego chcieć więcej? Może pamiętacie, może nie, ale już kiedyś robiłam podobną bransoletkę. Tym razem to jedynie re-make tej. Jest postęp co?





Ostatecznie zostawiłam stary nagłówek. Pałam do niego pewnego rodzaju uczuciem i żal było mi go porzucać.
Tym razem Calvin Harris:

26 czerwca 2015

Miś

Ahoj!
Myślałam, że to nie jest w jakimś konkretnym języku tylko takie o, a to słowacki :D
Kolejny raz pisze do Was ze schnącym lakierem na paznokciach. To chyba tak trochę mnie zmusza do czegoś "mniej dotykowego".
Chciałam, żeby post pojawił się wcześniej, ale przecież musiało mnie prawie cały dzień nie być w domu. Nie ma to jak sześciogodzinne chodzenie po mieście i wydanie ponad ponad połowy pieniędzy na jedzenie. No cóż, głód nie wybiera. No i okropnie obtarły mnie buty. Miałam możliwość zmiany ich, ale są zbyt piękne by je odrzucić przez taką błahostkę. One też potrzebują miłości, no nie? Toteż założyłam plasterki i z lekkim grymasem na ustach podbijałam coraz to nowe sklepy.
No, a co tam u Was? Opowiadać mi tu zaraz ;)


Ten miś jest ciastkiem, ale o tym nie wie. Nic mu nie mówcie. Jeszcze zrobi się zły i znajdziecie pierwszego na świecie człowieka zjedzonego przez wyrób modelinowo-cukierniczy :P





Jak Wam się podoba?
Pierwszy raz bawiłam się w rzemykową bransoletkę. I wiem, wiem- szalone zdjęcia.


A teraz oddajcie się cudownym dźwiękom- Ain't nobody


13 stycznia 2015

Pączuch na łapkę

Heej!
Mam wrażenie, że ciągle jest ciemno. O której bym nie wstała zawsze panuje co najmniej półmrok. Nie dość, że to trochę przygnębiające to jeszcze zdjęcia wychodzą okropne. Trzeba kombinować, a to lampę dać tu, a to tam, a to pod kątem. Szkoda gadać. Czasem nawet zirytowana potrafię wyjść na balkon, żeby to jakoś wyglądało. Co prawda zimno, ale zdjęcia lepsze :D
Ogółem to aparat raczej nie pała do mnie sympatią. Ostatnie zdjęcia wychodzą żółciutkie jak wielkanocne kurczaczki.
Dopiero teraz zauważyłam, że zupełnie ominęłam temat świąt- zero życzeń, świątecznego wyglądu bloga. Mam jednak nadzieję, że milo spędziliście ten czas, a sylwester był wystrzałowy(a palce nie są pourywane przez petardy) :D


Niedawno mogliście zobaczyć pączuchy na paluszki. Postanowiłam nie ograniczać się i umieścić jednego na bransoletce, a żeby nie był tylko nudnym pierścionkiem. Myślę, że gdyby umiał się śmiać to właśnie by to robił :D






Poleci mi ktoś jakąś przyjemną komedię?
 Chyba już wszystko obejrzałam. Czego mi nie polecą znajomi to już widziałam. Może Wy macie jakieś ciekawe propozycje :D

11 stycznia 2015

Pączuchy

Dobry!
Długa przerwa, nawet nie pamiętam kiedy był ostatni post, to po części przeze mnie, a po części przez szkołę i to całe zamieszanie związane z końcem półrocza. To znaczy, ta moja część jest większa(jakby to w procentach przeliczyć to pewnie wyjdzie jakieś 80%).
W tym(a w zasadzie w tamtym bo mam na myśli 2014) roku jestem z siebie wyjątkowo niezadowolona, wydaje mi się, że wszystko zaniedbałam. Mówię tu też o szkole bo jak się okazało jest ona dla mnie w sumie ważna, a oceny są jakie są. Najgorsze jest to, że nie bardzo wiem czemu tak jest.


Oddzieliłam ten fragment specjalnie, mimo, że też będzie pisany o niczym, ale pozytywniej.
Mamy nowy rok, ja kilka dni temu obchodziłam urodziny, czuję się starsza (bo nie stara, jeszcze nie :p) tylko nie wiem czy mądrzejsza :D
Wszyscy teraz chwalą się swoimi postanowieniami noworocznymi, a ja nie widzę w tym sensu bo skoro chcę coś zmienić to robię to w tym momencie. No może mam jedno, malutkie postanowienie- podnieść się z tych trójek na chociaż czwórki w szkole, już nawet nie muszę mieć piątek, ale te trójczyny wyglądają źle na świadectwie :P 
O, no i chciałabym być bardziej regularna, we wszystkim. To chyba mój taki osobisty problem- nie potrafię mieścić się w czasie tak jak powinna. Przykładów nie brakuje- blog, gazetka szkolna, nauka. A może nie tylko ja tak mam? Mam nadzieję, że nie :)






Im więcej lepię tym więcej mam zamówień. Z jednej strony to przyjemne, że ktoś chcę coś co wyszło spod moich rąk, ale z drugiej strony to nie daje takiej frajdy jak nieszablonowe lepienie.
Pamiętacie bransoletkę z pączuchami? O tą, widać postęp nie? :D Jaki śmieszny tytuł nadałam tamtemu postowi, nawet nie wiedziałam, ahaha :o

Posty zaplanowane, można iść się spokojnie uczyć fizyki. Trzymajcie za mnie kciuki bo ten sprawdzian ma wpływ na ocenę półroczną :D

4 lipca 2014

Pianka

Cześć Kociaki!
Radosne i kocie zarazem przywitanie, tego jeszcze nie było :) 4 dzień wakacji powoli dobiega końca. Arbuzowy mozg przez ostatni czas kompletnie wysiadł. Wstawałam o 14, jadłam, przeglądałam internet i szłam spać. Bezsensowne dni zaczynały się i kończyły, a ja tego kompletnie nie zauważałam. Własnie jestem w fazie "muszę się poprawić" i tak też ma się stać :) 
Dzisiaj wreszcie odnalazłam pokłady weny czy jak kto woli "zachciało mi się zrobić coś pożytecznego"

Pochwalę się dziś swoją cudniastą nagroda od Diav, konkursowa paczka ucieszyłam mnie tak bardzo, że chciałam uściskać listonosza >.<





 Wszystko umieściłam w czterech gifach, gdyż to rozwiązanie wydało mi się lepsze niż czternaście zdjęć. Oprócz rzeczy pokazanych tutaj, otrzymałam również gorzką czekoladę, którą wprost ubóstwiam toteż została ona zjedzona w krótkim czasie od otwarcia paczuszki. 

A teraz przedstawiam Wam, moją pierwszą piankową bransoletkę. Jest elastyczna i przyjemna w noszeniu. Po stworzeniu jej, pokochałam ten motyw. Z pewnością to nie ostatnia taka w moim wykonaniu :)


Teraz Arbuz jedzie na trzy dni odpocząć. Nie będzie tez notek, bo nie obrobiłam wystarczającej ilości zdjęć. Wybaczcie.

Do poniedziałku :3

4 marca 2014

Zmiany

Czeeść!
Oj no tak, wiem, wiem. Jestem najgorszą bloggerką świata bo się blogiem nie interesuję. To wcale tak nie jest. Miałam sporo zajęc w ten weekend . W końcu zrobiłam dwa zamówienia, sciełam grzywkę, obkupiłam się w centrum handlowym. Ach, zakupy na wyprzedażach sprawiają tyle radości. ;3
Po koleii:
Grzywka- Czy jestem zadowolona? Tak i to ogromnie. Czy wywarło to wpływ na otoczenie i mnie? Tak. Przyszłam do szkoły w grzywce i od razu rzuciły się na mnie koleżanki. Tyle komplementów w jeden dzień może przyprawić o ból głowy. Bardzo się bałam, że nie spodoba się i mi i otoczeniu. Poza tym bałam sie samego faktu ścinania włosów. Kiedy wychodziłam z salonu i odwróciłam się żeby powiedzieć "do widzenia" prawie jęknęłam bo zobaczyłam ile moich kłaków leży na podłodze. Nie mniej myślę, że było warto. Z resztą przecież to tylko włosy- odrosną. Wmawiam tak swojemu wnętrzu ;D
I oczywiście moja arbuzowa mordka. Dla porównania zdjęcie z grzywką i bez.

Weekend- Baaardzo pracowity. Przeczytałam Hobbita do aż 60<słownie; sześćdziesiątej> strony. To jak dla mnie i lektury szkolnej ogromny wyczyn. Lepiłam całkiem sporo. Wykonałam swoje pierwsze zamówienia. Poza tym byłam w mieście na zakupach. Przecen trzeba było szukać. Arbuz wyprzedaże kocha, więc szukał ich zawzięcie aż znalazł swoje wymarzone spinki, bransoletki i pare innych drobiazgów. Oczywiście nie byłam tam sama. Towarzyszyła mi moja kochana o dwa lata młodsza Madzia. Nawet wstawiłabym zdjęcia ale nie pozwoliła ;c Fast foody i słodycze chyba jednak troszkę mnie uzależniają <i sa takie pyszne mmm>.



Wczoraj- Wuef najokropniejszy przedmiot świata. Dziwnym trafem jednak udało mi się zaszaleć i rzucić 2 <słownie: aż dwa>kosze. Będę z tego dumna co najmniej do 3 klasy gimnazjum. Nawet na matematyce poradziłam sobie z pierwiastkami, a z kartkówki dostałam 4. Na j. polskim było pytanie z lektury. Zapytała mnie i o dziwo potrafiłam dobrze odpowiedzieć. Jednym słowem bardzo udany dzień.

Jutro<a w zasadzie później dziś>- Przebieramy się do szkoły na ostatki. Panuje zasada Przebrany nie pytany, a więc założę dość niecodzienny strój bo czemu nie skorzystać. Będzie to...może tego nie zdradzę. Pewnie będę miała zdjęcia, więc się pochwalę. Zapowiada się niesamowicie.

A teraz idę smacznie spać.

12 lutego 2014

Słodkie jom jom jom

Już za dwa dni Walentynki, a ja łażę po mieście nieświadoma. Niemniej było okropnie przyjemnie. Chłodne powietrze dobrze robi na mózg ahaha żartuję ja mam tylko miąższ jak to Arbuz ^^.

Kto by nie chciał zatrzymać przy sobie donut'ów na dłużej?! No, ja głodomor nie mogłam się powstrzymać i ulepiłam sobie takie trzy ^^